Ruszają odbiory drugiego etapu: zimno, ciemno, do drogi daleko.

osiedle Riviera Park nocą

Z końcem grudnia ruszyły odbiory drugiego etapu osiedla Riviera Park.  Co zmieniło się przez ostatnie pół roku? Mieszkańcy dalej przemykają się nieoświetloną Łopianową brodząc po kostki w błocie na Morelowej. Przedłużenie Krzyżówki miało być gotowe na pierwsze odbiory w lipcu, potem za trzy miesiące we wrześniu, Mamy koniec grudnia, a drogi jak nie było tak nie ma. Na jaw wychodzą nowe fakty, że deweloper bezumownie korzysta z gruntu, za które miasto planuje naliczać opłaty. Na dniach powstaje nowa wspólnota mieszkaniowa i to na jej barki spadną przyszłe kary za użytkowanie drogi dojazdowej do drugiego etapu.  Innego wyboru mieszkańcy nie mają, gdyż deweloper nie podpisał też umowy z władzami samorządowymi w sprawie przebudowy skrzyżowania z Płochocińską. Tak trwa od miesięcy przerzucanie się odpowiedzialnością między miastem i deweloperem.

Aktywował się dział relacji z klientem Marvipolu, który przedstawił swoją wizję na zaistniałą sytuację tłumacząc taki stan rzeczy ewidentną opieszałością Urzędu Dzielnicy Białołęka oraz  przekazywanie mieszkańcom informacji, które mają być niepełne dla oceny całości sprawy. Inwestor chyba zapomniał, że Białołęka jest najdynamiczniej rozwijającą się dzielnicą stolicy i ogrom spraw przekracza możliwości urzędu. Jedno jest pewne, że o ile jeszcze można próbować wytłumaczyć się z rozpoczynania budowy osiedla nie mając dopiętych wszystkich umów, to już wydawanie mieszkań klientom mając świadomość tych problemów oraz bufor kilku miesięcy w zapasie sugeruje kierowanie się chęcią szybkiej realizacji zysku niż troską o dobro klienta i wizerunek firmy.  Ten sam aspekt podnoszą władze dzielnicy sugerując, że w chwili obecnej deweloper mógłby rozpocząć budowę skrzyżowania w oparciu o Zezwolenie o Realizację Inwestycji Drogowej , ale z uwagi na wyższe koszta procedury próbuje bezskutecznie tego dokonać jedynie w ramach obecnego pozwolenia na budowę.

Marvipol rozpoczął starania w kierunku wyjaśnienia sytuacji pytając klientów o chęć uczestniczenia we wspólnym spotkaniu z udziałem dewelopera, władz miasta oraz mieszkańców.  Czy czeka nas rzeczowa i konstruktywna dyskusja, czy marionetkowe traktowanie mieszkańców postawionych pod ścianą jako argumentu przetargowego zobaczymy najprędzej w przyszłym roku.  Zaskakujące, że przez tyle miesięcy o całej sprawie było cicho ze strony Marvipolu i dopiero radny otworzył przysłowiową puszkę pandory.  Deweloper może na różne sposoby tłumaczyć utrudnienia w realizacji infrastruktury drogowej, ale jakie przeszkody stały w dokończeniu chodnika wzdłuż nowej drogi pod pierwszym etapem przez ostatnie pół roku? Dopiero po naszej otwartej interwencji chodnik pojawił się już następnego tygodnia.